BEEVENT
BEEVENT
LOG IN
All
Movies
Music
Theater
Art
Sports
Workshops
Other
BEEVENT

Copyright © 2025

About Us
Our MissionEvent ListingsSupport Our Work
Follow Us
Join Our Newsletter

Discover events across Poland

Privacy PolicyTerms of Service
Colasanti – Sibelius – Brahms
Concerts

Colasanti – Sibelius – Brahms

<strong>Program</strong><br/><strong>Silvia Colasanti</strong><em> Tre notti</em><br/><strong>Jean Sibelius</strong> <em>Koncert skrzypcowy d-moll</em> op. 47<br/><strong>Johannes Brahms</strong> <em>I Symfonia c-moll</em> op. 68<br/><br/><strong>Wykonawcy</strong><br/><strong>Mariam Abouzahra</strong> skrzypce<br/><strong>Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Dolnośląskiej</strong><br/><strong>Massimiliano Caldi</strong> dyrygent<br/><br/><em>Tre notti</em> (wł. <em>Trzy noce</em>) Colasanti – pierwszej w historii kobiety, której kompozycja została wystawiona na deskach mediolańskiej La Scali – powstały pierwotnie na kwartet smyczkowy. Dzieło buduje niezwykle emocjonalną narrację przez trzy oddzielne sfery uczuć, przeplatającą liryczne spojrzenia wewnątrz z dramatycznymi rozbłyskami. Wykorzystanie licznych technik wykonawczych skutkuje bogatą i kunsztowną kolorystyką, wzmacnianą charakterystycznym językiem harmonicznym Colasanti. Aranżacja na orkiestrę smyczkową pozwoliła kompozytorce wprowadzić subtelność na nową płaszczyznę: soliści równie płynnie wyłaniają się z orkiestry, co znów w nią wtapiają, budując niebagatelną relację grającą na niejasności podziału tutti–soli. Chwilami nagłe wycofania orkiestry zostawiają solistów całkowicie samych, tym bardziej potęgując intymność wyrazu.<br/>Jedyny koncert w dorobku fińskiego kompozytora stawia przed solistą wielkie wymagania techniczne – choć wciąż mniejsze niż pierwotnie. Katastrofalne prawykonanie wersji oryginalnej w Helsinkach w 1904 roku – po części spowodowane niedostępnością znakomitego skrzypka Willy'ego Burmestera i koniecznością znalezienia zastępcy – skłoniło Sibeliusa do dokonania głębokich rewizji oraz lekkiego skrócenia dzieła. Premiera wersji poprawionej miała miejsce ledwie rok później w Berlinie, jednak i wówczas Burmester, któremu Sibelius dedykował zresztą dzieło, nie mógł w niej uczestniczyć. Drugie wykonanie bez jego udziału uznał Burmester za afront tak poważny, że całkowicie odmówił wykonywania <em>Koncertu</em> – a Sibelius zmuszony był zmienić dedykację na innego skrzypka, dwunastoletniego wówczas Ferenca von Vecsey. Nawet i młody Węgier nie był jednak w stanie w pełni sprostać wirtuozowskiej partii tego dzieła, nadzwyczajnego nie tylko w twórczości kompozytora, ale i wśród innych koncertów skrzypcowych. Rozbudowana kadencja solisty w pierwszej części utrzymanej w formie sonatowej pełni rolę przetworzenia, ograniczone ponadto są dialogi między skrzypcami a orkiestrą. Taneczność finału – barwnie zresztą określonego przez krytyka Donalda Toveya jako „polonez niedźwiedzi polarnych” – poprzedza spokojne, melancholijne piękno środkowego <em>Adagio di molto</em>. Brak wyraźnych inspiracji fińskim folklorem nie odejmuje wszak <em>Koncertowi</em> północnego, Sibeliusowego charakteru i symfonicznego kunsztu.<br/>„Ale gdzie jest Johannes? Czy nie jest już gotowy, by dać zagrać bębnom i trąbkom?” – pytał w 1854 roku Robert Schumann zachęcając młodego Brahmsa do zmierzenia się z gatunkiem symfonii. I choć prace Brahms rozpoczął jeszcze tego samego roku, Schumann nigdy nie zasmakował owocu swoich zachęt – dopiero dwadzieścia lat po jego śmierci, w 1876 roku, uznał Brahms swoją <em>I Symfonię</em> za ukończoną. Choć wyraźnie inspirowana symfoniami Beethovena (zwłaszcza IX) i często z nimi porównywana, zawiera ona wyraźny idiom Brahmsa. Monumentalny wstęp wprowadza materiał dramatycznej części pierwszej, która następnie doszczętnie wyczerpuje jego możliwości – wplatając jednocześnie rytm motywu losu z <em>V Symfonii</em> Beethovena. Niezwykle liryczne, schubertowskie „uśmiechy przez łzy” <em>Andante sostenuto</em> ścierają się z pogodną lekkością <em>Allegretto</em> – Brahmsowej odpowiedzi na beethovenowskie scherzo – będącego z kolei chwilą odpoczynku przed burzliwym, pełnym strachu finałem. Mrok ostatniej części przeszywa zawołanie rogu rozbudowujące się do uroczystego chorału porównywanego do <em>Ody do radości</em>, którego motyw wprowadza nadzieję, spokój i ukojenie, a wreszcie prowadzi do nieokiełznanego, płomienistego tryumfu.

Select Date & Venue

Available Dates

FRI

2

OCT


Filharmonia Dolnośląska im. Ludomira Różyckiego w Jeleniej Górze
jelenia-gora

marsz. Józefa Piłsudskiego 60

19:0050 PLN